.post img {max-width:100% !important} .post-body img { margin-left}

sobota, 18 lipca 2015

DOLINA WRÓŻEK

Glenshee, czyli dolina rzeki Shee to magiczne miejsce z niezwykłą historią. Bystre wody Shee płyną tu pośród zielonych gór, tworząc krętą wstęgę, która przecina dolinę. Nazwa pochodzi z języka celtyckiego, gdzie słowo shith oznacza wróżki. Mieszkańcy określani byli dawniej jako Elfy Doliny Shee, a miejsce ich spotkań znajdujące się za obecnym kościołem nosiło nazwę Wzgórza Wróżek. 

Legendy głoszą, że podczas próby przebudowy i przeniesienia starego kościoła nieco niżej do doliny, robotnik każdego ranka zastawał rozrzucone narzędzia i rozkopane fundamenty. Po kilku niepomyślnych próbach i dyskusjach z mieszkańcami, zdecydowano się nie sprzeciwiać wróżkom i odbudować nowy kościół w miejscu starego. Podobno wróżki szybko decydują o tym czy ktoś jest mile widziany czy nie. Jeżeli polubią odwiedzającego to rzucą na niego urok, który sprawi, że oczarowany będzie zawsze wracać do tej doliny. 

W góry prowadzi najwyżej położona droga publiczna w Wielkiej Brytanii. Naszą wędrówkę zaczynamy przy Glenshee Ski Centre na wysokości 650 metrów, podejście nie jest więc bardzo strome. Glenshee Ski Centre to największy w Wielkiej Brytanii ośrodek sportów zimowych. Na terenie znajduje się kilkadziesiąt zróżnicowanych pod kątem trudności tras o łącznej długości 40 km.

Szlaki nie są tu oznakowane. Na najwyższy w tej okolicy szczyt - Glas Maol o wysokości 1068 metrów - prowadzi prosta ścieżka. Chcąc wędrować i eksplorować dalsze szlaki na pewno konieczna jest dobra mapa. Szczyt jest dość wypłaszczony, a najpiękniejsze widoki można podziwiać tuż poniżej niego. Dookoła roztacza się cudowna panorama na soczyście zielone doliny poprzecinane górskimi strumieniami, a także odległe ośnieżone szczyty na północy regionu Highland.

Glas Maol to najwyższy szczyt w południowo-wschodniej części regionu Highland (pasmo Lochnagar, Grampiany Wschodnie). Leży na terenie Cairngorms National Park, który jest największym parkiem narodowym w Wielkiej Brytanii. Występują tu liczne gatunki ptaków i ssaków. Nas najliczniej powitały na szlaku zające i owce. Wróżki nie zrobiły nam w czasie wędrówki żadnego psikusa. Mam nadzieję, że rzuciły na nas urok, który sprawi, że jeszcze tu wrócimy. 

// Szkocja lipiec 2015








Widok na najwyżej położoną drogę w Wielkiej Brytanii.
Bardzo popularne w Szkocji owce Scottish Blackface.









Widok na urwisko Craigie Doubs i dolinę Caenlochan Glen.



środa, 10 czerwca 2015

WEŹ MNIE NA RYBY

Bliskość rzek i jezior oraz zamiłowanie do łowienia ryb sprawiają, że podczas mojego tygodniowego pobytu udaje nam się wyskoczyć kilka razy na wędkowanie. Najbliżej mamy do przepływającej w bliskim sąsiedztwie rzeki Shochie Burn, która jest dopływem Tay - najdłuższej rzeki w Szkocji. Oprócz tradycyjnego łowienia próbujemy też fly fishing, czyli na muchę, ale średnio nam to wychodzi, żeby nie powiedzieć wcale. Jednak zabawa była przednia :) Wypady na ryby mają w sobie też coś terapeutycznego. Nie chodzi przecież o ilość złapanych sztuk, tylko przyjemność spędzania czasu nad wodą. W ciszy, skupieniu, a jednocześnie zrelaksowaniu, tak jak lubię najbardziej.

// Szkocja maj 2015












W wolnym czasie przygotowujemy w ogrodzie sprzęt na ryby.

INTO THE WILD, CZYLI DZIKA STUDNICA I JESZCZE DZIKSZA GRABOWA

Korzystając z kilku wolnych dni spakowaliśmy się w wesołego czerwonego kajakobusa i wybraliśmy się nieco dalej od Trójmiasta - w okolice Miastka - gdzie zaplanowaliśmy spływ dwoma dopływami Wieprzy: Studnicą i Grabową. 

Studnica to kwintesencja dzikości! Zachwyca zielenią, bystrzami oraz mnogością wszelkiego rodzaju owadów. Grabowa mimo niskiego poziomu wody okazała się w pełni spławna na odcinku, który pokonaliśmy: Polanów - Buszyno. Jest wąska, kręta i tajemnicza. Bujna zieleń dookoła, drzewa porośnięte mchem i odgłosy ptaków sprawiły, że poczuliśmy się jak w dżungli :)

Na noclegi zatrzymaliśmy się w cudownym miejscu nad samą rzeką w Kawczynie. Tam w Dolinie Studnicy ugościli nas Iza z Markiem. Odnaleźliśmy spokój od wielkomiejskiego zgiełku, w którym mieszkamy. Cisza zakłócana była jedynie przez ćwierkające o świcie ptaki i rechoczące ochoczo wieczorami żaby. Bardzo polecamy!

Wieczorny spektakl światła i kolorów.





Kwitnący kosaciec żółty zdobi brzegi rzeki i cieszy nasze oczy.









wtorek, 2 czerwca 2015

Z WIZYTĄ U PSZCZELARZA

Parchowo to jedna z moich ulubionych wsi. Bliskość jezior, rzek i lasów czyni ją idealną bazą wypadowa na rowery czy kajaki. Mi nie udało się dziś za daleko dojechać. Miałam za to niezaplanowaną, ale bardzo miłą wizytę w pasiece pana Edmunda Żywickiego, który właśnie odmalowywał ule. Pan Edmund to prawdziwy artysta, który własnoręcznie je odrestaurowuje i ozdabia. Wyglądają jak dzieło sztuki i robią niesamowite wrażenie. A już za 2 tygodnie będzie można zaopatrzyć się w świeży miód!