Już żałuję, że wpadłam do Blairgowrie tylko na jeden dzień. Zwiedzanie rozpoczynam od krążenia po wąskich uliczkach z koszykiem pysznych miejscowych malin. Miasteczko jest zachwycające! Mimo, że jest małe, pełno tu przeróżnych sklepików. Mijam antykwariaty z najróżniejszymi starociami, księgarnie, piekarnie i lodziarnie z domowymi pysznościami, zegarmistrzów, sklepiki myśliwskie i wędkarskie, małe saloniki fryzjerskie, sklepy z lokalnymi wyrobami wełnianymi i mnóstwo kawiarenek. I mimo, że język - szczególnie używany przez starszych mieszkańców (zdarzało mi się usłyszeć na ulicy rozmowę po celtycku) - bywa dla mnie niezrozumiały, to już po paru chwilach czuję się tu jak w domu :)
// Szkocja lipiec 2015
![]() |
| Widok z Blairgowrie na sąsiednie miasteczko Rattray położone po drugiej stronie mostu. |


![]() |
| W lokalnych antykwariatach można odnaleźć prawdziwe perełki. |









![]() |
| Jeden z kilkunastu młynów położonych wzdłuż rzeki Ericht. |
![]() |
| Dwujęzyczne nazwy ulic - angielskie i celtyckie. |





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz