O urozmaicenie spływu zadbali Monika, Ariel i Albert, którzy postanowili organoleptycznie sprawdzić temperaturę wody. Były to piękne podręcznikowe kabiny w wyniku małej sprzeczki z krzakami, które okazały się bardzo zaczepne.
Pogoda nas nie oszczędzała - z ponad 6 godzin płynięcia większość czasu towarzyszył nam deszcz i chłodny wiatr, ale szczęśliwie dopływając do Łupawy powitało nas długo wyczekiwane słońce. Kiełbaski i gorąca herbata po spływie smakowały lepiej niż kiedykolwiek wcześniej.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz